poniedziałek, 4 lipca 2016

Sun goes down...

Podobno najbezpieczniejszy temat to ten o pogodzie, jednak mam wrażenie że tu lepiej o niej nie rozmawiać bo wszystko słyszy i z dnia na dzień msci się na nas za każde zle słowo. Krótko mówiąc, z domu na zakupy wychodzę latem, odwiedzam sklepy wiosną, podczas robienia zakupów nastaje jesień, która w połowie drogi powrotnej do domu staje się znowu latem a ja z parasolem w kurtce i czapce wyglądam pośród tutejszych mieszkańców jakbym spadła razem z deszczem z nieba. Co prawda nie warto nigdzie wybierać się bez parasola i czegoś do awaryjnego ubrania, ale ludzie tu nie przywiązują wagi do tego czy pada czy świeci slonce, czasem sprawiają wrażenie jakby to w ogóle nie miało znaczenia. :)

Oprócz tego czas mojej skrajnej samotności dobiega konca, ponieważ już pod koniec tygodnia odbiore z lotniska przyjaciółkę i zacznie się moja prawdziwa przygoda. Z pewnością w końcu zwiedzimy Londyn, wybierzemy się do centrum i zobaczymy filmową stronę tego magicznego miasta :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz